Nowy rok często zaczyna się od list: postanowień, planów, celów „na lepsze życie”. Chcemy więcej spokoju, energii, równowagi. Chcemy, żeby „w końcu było lepiej”. A jednocześnie bardzo często wchodzimy w styczeń z tym samym zmęczeniem, napięciem i pytaniami, które towarzyszyły nam już w listopadzie czy grudniu.
I to jest w porządku.
Zdrowie psychiczne nie działa według kalendarza. Nie resetuje się o północy 31 grudnia. Trudności emocjonalne nie znikają dlatego, że zmieniła się data.
Nowy rok nie tworzy nowych potrzeb. On raczej uwydatnia te stare – te, które przez miesiące były odkładane „na później”.
- potrzebę bycia wysłuchaną / wysłuchanym
- potrzebę zatrzymania się i przyjrzenia sobie
- potrzebę ulgi od napięcia, lęku, przeciążenia
- potrzebę poukładania relacji, pracy, emocji
- potrzebę zadbania o siebie bez poczucia winy
Często słyszymy: „jeszcze dam radę sam(a)”, „to nie jest wystarczający powód”, „inni mają gorzej”. A przecież sygnały, które wysyła ciało i psychika, nie pojawiają się bez powodu. Przewlekłe zmęczenie, drażliwość, bezsenność, poczucie pustki czy stałego napięcia – to nie są „słabości”. To informacje.
W nowym roku nie musisz stawać się „nową wersją siebie”. Wystarczy, że dasz sobie przestrzeń, by być sobą – także z tym, co trudne.
Z pomocą przychodzi psychoterapia.
Psychoterapia nie jest postanowieniem noworocznym. Jest procesem. Czasem zaczyna się od jednej rozmowy. Czasem od decyzji, że nie chcesz już wszystkiego dźwigać w pojedynkę.
Jeśli czujesz, że coś w Tobie woła o uwagę – to wystarczający powód, żeby się zatrzymać.
Nowy rok może być dobrym momentem nie dlatego, że „trzeba coś zmienić”, ale dlatego, że możesz w końcu zająć się tym, co naprawdę ważne.
Jesteśmy tu po to, żeby Ci w tym towarzyszyć.








