Pierwszy raz u psychoterapeuty

Pierwszy raz u psychoterapeuty

TEN PIERWSZY RAZ… CZY WIESZ JAK TO JEST?

Jak wszystko czego doświadczamy po raz pierwszy w życiu tak samo pierwsza wizyta u psychologa czy psychoterapeuty może wywoływać lęk.

Pocenie się dłoni, przyspieszony oddech, pulsowanie krwi w skroniach, poczucie suchości w ustach – to zupełnie normalne objawy, wówczas gdy w głowie mamy myśli typu: może przesadzam z tym moim problemem; może to wcale nie jest takie ważne; może nie potrzebnie tu jestem; inni mają gorzej i się nie skarżą…; lub pojawiają się te z drugiego krańca szali typu: mój problem jest tak poważny, że nikt mi nie jest w stanie pomóc; to strata czasu, nie ma dla mnie ratunku; ta wizyta i tak nic nie zmieni; co ten psycholog może wiedzieć…i tak mnie nie zrozumie. Myśli te napędzane są przez lęk : przed oceną, przed tym co ktoś sobie o nas pomyśli ale również przed odsłonięciem siebie, ujawnieniem swoich emocji, przyznaniem się do słabości, czasem gniewu, żalu czy smutku.

NIE, NIE JEST ŁATWO

mówić o swoich uczuciach – szczególnie w naszej, polskiej kulturze, w której „nie lubimy” przykrych w odczuwaniu emocji. Gdy dziecko mówi lub tylko pokazuje, że jest mu smutno- dostaje cukierka na pocieszenie oraz komunikat typu: no już…, przestań się smucić, uśmiechnij się. Gdy już jesteś dorosłą osobą i jest ci smutno słyszysz od bliskich i znajomych komunikat: weź się w garść; nie przesadzaj; nie myśl o tym to ci przejdzie; lub moje „ulubione” na dźwięk, którego aż mam ciarki na plecach: napij się to Ci będzie lepiej… Nie dziwne zatem, że praktycznie wychowani na komunikatach pt. jesteś ok, gdy jesteś wesoły ale nie jesteś ok gdy jesteś smutny, zły, rozgniewany – blokując wewnętrzne smutki i trudności gdy już mamy dość, czujemy, że już dłużej się nie da wytrzymać, że jest nam niewygodnie tak żyć, z problemami, które nas uwierają, trudno jest nam podjąć decyzję o tym aby sięgnąć po pomoc.

Natomiast – Drogi Czytelniku – jeśli już podjąłeś decyzję o tym, że udasz się po pomoc do psychologa lub psychoterapeuty to przyjmij moje najszczersze gratulacje!

Właśnie dokonał się pierwszy wielki krok w kierunku Twojego zdrowienia.

Postanowiłeś zadbać o siebie, i to jest cudowna wiadomość zarówno dla Ciebie jak i dla Twoich najbliższych….o czym przekonasz się w niedalekiej przyszłości.

Jesteś ważny – zapamiętaj to sobie. Tak samo jak ważne są Twoje uczucia i emocje. Nigdy nie jest za późno, ani za wcześnie aby coś zmienić, poprawić swój byt.

WIELKIE SZUKANIE

Trochę czasu zajmie Ci zapewne znalezienie odpowiedniego dla Ciebie specjalisty. Będziesz podpytywać się swoich znajomych czy mają kogoś do polecenia lub wręcz przeciwnie nikomu nie powiesz o swoich planach i wybierzesz kogoś z Internetu, kto wzbudzi Twoją sympatię i zaufanie. Przeczytasz co najmniej kilka życiorysów i w międzyczasie dowiesz się również -o zgrozo- że jest kilka nurtów w psychoterapii i zaczniesz szukać znów informacji, który z nich jest „najskuteczniejszy”. Zastanowi Cię również fakt, że nie każdy psychoterapeuta jest równocześnie psychologiem. Będziesz szukać słowa, które najbardziej Ci pasuje na określenie Twojego stanu w ich piśmiennictwie. Może znajdziesz je, a może coś innego przykuje Twoją uwagę i wybierzesz: tak to ten.

Umówisz się na wizytę, a potem oczekując na jej termin będziesz „trenować” w myślach co tej osobie powiesz. Bo od czego tu zacząć – pomyślisz… Będziesz widział oczami wyobraźni jak przebiegnie wizyta, co się na niej wydarzy. Będziesz miał oczekiwania, a może właśnie -żeby nie robić sobie nadziei na poprawę i po fakcie, nie żałować- podejdziesz do tego jak do błahostki, na zimno, bez emocji.

ZEGAR WYBIJA GODZINĘ SPOTKANIA

I oto przychodzisz na wizytę. Przyjmij moje gratuluję po raz drugi!

Decyzja została zamieniona w czyn. To bardzo dużo. Wiem, że było Ci trudno i może niewygodnie, ale się udało. Zdecydowałeś, że czas na zmiany, że dłużej się już nie da udawać i pokazywać radości, której w Tobie nie ma.

Lęk nie odpuszcza, może jest go teraz jeszcze więcej niż wtedy, gdy pierwszy raz pomyślałeś o szukaniu dla siebie wsparcia, pomocy. Znowu te myśli w głowie: a może jednak dam sobie radę sam, przecież od lat tak robię?; może jednak stąd wyjdę, ucieknę?; czy ja naprawdę Tego potrzebuję?.

Wchodzisz do miejsca, w którym – być może- spędzisz w przyszłości jeszcze sporo czasu. Wszystko Cię tu zaskakuje, podobnie jak wtedy, gdy odwiedzasz kogoś ze znajomych w domu. Ale w tym przypadku czujność jest większa, a zmysły bardziej wyostrzone. Ta obca osoba, która ma Ci pomóc zaprasza Cię do gabinetu i znów zaskakuje Cię wszystko: wystrój pokoju, w którym się znajdujesz, podobieństwo -lub nie- tej osoby do zdjęcia, któremu być może przyglądałeś się w Internecie. Jej głos jest inny niż ten, który słyszałeś w swojej głowie wyobrażając go sobie. Ta osoba, mówi do Ciebie używając sformułowań psychologicznych lub wręcz językiem prostym, przyjacielskim. Jest bardzo bezpośrednia lub poważna, uśmiechnięta lub stonowana. Myślałeś, że będzie wyższa, niższa, grubsza, chudsza. Dwa fotele naprzeciw siebie, a Ty w jednym z nich. Psycholog-terapeuta zacznie zadawać pytania, a Ty jeszcze nie wiesz czy chcesz na nie odpowiadać. Możesz poczuć się nieswojo i sztucznie w tej sytuacji ale zapewniam Cię, że po chwili się to zmieni. Przyjdzie poczucie bezpieczeństwa i zaopiekowania.

Wszystko może być inne niż to sobie wyobrażałeś ale odkryjesz też jak bardzo było Ci to spotkanie potrzebne. Od tego momentu wszystko może stać się lepsze.

Terapia jest właśnie po to by nie czekać aż wszystko samo się zmieni. To czas tylko dla Ciebie, podczas którego możesz się złościć, płakać, bać się i odczuwać różnego rodzaju frustracje, ale równocześnie kierować się ku lepszej przyszłości. Czego szczerze Ci życzę😊

A W TYM CZASIE PSYCHO-TERAPEUTA…

…to też człowiek… też odczuwa lęk…

Jesteś zdziwiony Drogi Czytelniku?

Wiesz czego się boję?

Boję się tego, że nie będę umiała Ci pomóc, że Cię zawiodę.

Wizyta zostaje umówiona. Znam godzinę wizyty, imię, nazwisko, telefon, maila. Jedynie dane, które niczego nie zdradzają. Niczego nie określają oprócz płci pacjenta. Pojawia się naturalna ciekawość: z jakim problemem boryka się ten pacjent; czego doświadczył w swoim życiu; jaki jest, jak reaguje na różne sytuacje?

Nadchodzi czas wizyty. Otwieram drzwi gabinetu i widzę osobę, która zgłosiła się właśnie do mnie po pomoc. I znów pojawiają się pytania w głowie: dlaczego akurat mnie wybrała?; może, ktoś mnie polecił?; jeżeli tak to czy sprostam oczekiwaniom?; czy nie rozczaruję swoją osobą?. Jak tylko umiem najlepiej staram się obniżyć u pacjenta lęk pierwszej wizyty mimo tego, że sama w tym właśnie momencie odczuwam delikatny stres. Zapraszam do gabinetu, proszę aby pacjent wygodnie usiadł w fotelu po czym zadaję pytania, które – mam głęboką nadzieję – pozwolą mi dotrzeć do sedna trudności z jakimi zmaga się pacjent. Czasem czuję, że nie będzie to łatwe bo pacjent mimo, że zdecydował się poprosić o pomoc i przyszedł, to nie jest jeszcze gotowy aby sięgnąć do zakamarków swojego jestestwa, w których pochowały się jego „demony”. Spokojnie, nie ma pośpiechu. Dostosowuję się do tempa pracy pacjenta. Uczę się go od pierwszej wizyty. Robię wszystko by poczuł się komfortowo i bezpiecznie bo tylko tak zbudowana relacja terapeutyczna może przynieść owoce w postaci zmiany KuLepszemu… 😉 Jestem tu dla Ciebie.

Przygotowała:
Agnieszka Reznar
psycholog, psychoterapeuta